Beetlejuice to musical na kanwie kultowego filmu Tima Burtona z 1988 r. z niezapomnianą rolą tytułową Michaela Keatona. W Polsce film jest bardziej znany pod przetłumaczonym tytułem Sok z żuka. To historia nietypowego, bo nieżyjącego już małżeństwa Maitlandów, którzy zginęli w wypadku. Nie przeszkodziło im to powrócić na świat pod postacią duchów. Maitlandowie ani myślą wyprowadzać się ze swojego domu, choć zajęła go już nowa rodzina. Próbując ją przegonić, korzystają z pomocy Beetlejuice’a – chaotycznego i ekscentrycznego ducha, który ma własne, nieco zwariowane plany. Twórcy tej musicalowej adaptacji perfekcyjnie przenieśli na scenę mieszankę dziwactwa i komicznej grozy stworzoną przez Burtona. Ale Beetlejuice to nie tylko sentymentalna podróż do pełnego fantazji kina z przełomu lat 80. i 90., to także wzruszająco odmalowane zagubienie nastoletniej dziewczyny, która musi sobie poradzić ze stratą matki. Amerykański pierwowzór spektaklu był nominowany w ośmiu kategoriach do nagród Tony, czyli teatralnych odpowiedników Oscarów.
Opis spektaklu pochodzi ze strony internetowej Teatru Syrena.
Dlaczego warto obejrzeć ten spektakl?
Agnieszka Rose: Jest tam duża dawka humoru…
Marek Grabiniok: Zmieszana z poważnymi sprawami, takimi jak żałoba – Lydia traci matkę, próbuje to przepracować. Właściwie o tym jest ten spektakl – bo my przecież też umieramy, też tęsknimy, mamy żałobę po życiu i nasze życie zaczyna być powiedzmy bardziej żywe, pełne dopiero po śmierci. Zauważamy wtedy, czego nie zrobiliśmy, czego nie zdążyliśmy i próbujemy to „realizować” – co jest właściwie dosyć smutne.
Agnieszka Rose: Ale jest to podane w humorystyczny, przystępny sposób – tak, że widz nie wyjdzie z teatru z depresją.
Marek Grabiniok: Nie, tylko z taką nadzieją, z perspektywą „rusz się”, „zrób to”, „w drogę już”…
Agnieszka Rose: Nie po śmierci – teraz.
Marek Grabiniok: Bo nigdy nie wiadomo, kiedy Ci się załamie podłoga.
Maciej Maciejewski: Ten spektakl przekracza pewne granice, których na co dzień nie przekraczamy. Pozwala widzowi się rozerwać, a jednocześnie dotyka poważnego tematu, jakim jest śmierć, w sposób możliwie najbardziej przystępny. Dla mnie wyjątkowe jest też to, że powstał na podstawie filmu Tima Burtona, którego od dzieciaka jestem psychofanem – więc jeśli ktoś lubi Tima Burtona, to wierzę, że chociaż jakiś kawałek jego ducha jesteśmy w stanie tutaj z siebie wyrzucić.
Aleksandra Rowicka: Myślę, że tytuł sam w sobie jest zachęcający przez właściwie już kultowy film. Ja sama go uwielbiam, oglądałam go z moim tatą i świętej pamięci dziadkiem. Ale tym, co jest dla mnie najfajniejsze i najbardziej wartościowe w tym spektaklu, to powiedziałabym, że ludzie i relacje, które my tworzymy osobiście, ale i te, które są w spektaklu. Te relacje są tam naprawdę ciekawe i mają bardzo duży wpływ zarówno na fabułę, jak i bohaterów. Uważam, że warto przyjść na ten tytuł przede wszystkim dla tych postaci i ich charakterów.
Julia Totoszko: Ale i dla tej właśnie bombonierki, tego pudełka-niespodzianki, które dostajemy w pakiecie, wchodząc na widownię. Oglądając ten spektakl, nie wiemy tak naprawdę, co nam za chwilę wyskoczy, co się pojawi na scenie. My zresztą też za każdym razem się zaskakujemy – zarówno na poziomie tworzenia swojej postaci, jak i pod względem różnych efektów czy sytuacji (których nie będziemy tutaj zdradzać).
Marcin „Sosna” Sosiński: A do kogo to jest pytanie – do mnie czy do Beetlejuice’a? (wchodzi w rolę) Bo jeśli chodzi o mnie, to ja zapraszam przede wszystkim, żeby zobaczyć mnie, prawda. Oczywiście jestem w dwóch wersjach, każda jest zajebista… Mogę „k*rwa” mówić? Nie mogę tak mówić! Nie wolno bluźnić, drogie dzieci – na przykład dlatego.
A jeśli to pytanie byłoby skierowane do Marcina?
(wychodzi z roli) Słuchajcie, to jest naprawdę fajny spektakl (śmiech). Przyjdźcie i sami zobaczcie – walczymy o to, żeby było ciekawie i o czymś, żeby nie była to tylko rozrywka, ale także opowieść z nutą refleksji; historia, z której można coś wyciągnąć.
Czy Ty i Twoja postać macie ze sobą coś wspólnego?
Maciej Maciejewski: Tak, sporo mamy ze sobą wspólnego. Ja też chyba nie traktuję życia super poważnie, mam dużo dystansu do poważnych tematów. Jestem również sarkastycznym człowiekiem, tak jak ten ćwok, i sam też po prostu bywam ćwokiem (śmiech). No i myślę, że obaj – ja co prawda nie mam tego stwierdzonego, ale chyba mogę to powiedzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa – mamy ADHD. A różnimy się zębami – to są zęby Beetlejuice’a, ja chodzę na skaling raz na pół roku (śmiech).
Julia Totoszko: Tak, zdecydowanie. Ja mam bardzo dużą wrażliwość na życie i Lydia – wbrew pozorom – chociaż jest taka ciemna, w czerni, ma w sobie dużo mroku, to jednak jest wrażliwa. Czasami nie chce tego pokazywać – raz świadomie, innym razem nieświadomie – ale rzeczywiście ma ogromne pokłady wrażliwości, które ja też prywatnie mam.
Aleksandra Rowicka: Tak, zgadzam się – to jest dokładnie ta wrażliwość, ale też ogromna miłość, którą potrafi czuć: czy to do mamy, czy mimo wszystko i wbrew pozorom do życia, bo Lydia pomimo trudności decyduje się jednak walczyć dalej. Powiedziałabym, że właśnie to jest tą cechą wspólną, którą dzielimy… A na pewno nie styl! Chociaż bardzo to kocham, uważam, że jest inspirujący i przepiękny, ale zdecydowanie tak się na co dzień nie ubieramy (śmiech).
Marcin „Sosna” Sosiński: No właśnie to jest hit, że dla mnie – jako takiego na życie obserwatora raczej – bycie tą postacią jest totalnym kontrastem i bardzo ciekawie mi się go odkrywało. Ale okazuje się, że ten pierwiastek ja gdzieś w sobie jednak mam i to jest bardzo ciekawe, że jak już gramy, to ja absolutnie lubię nim być. To jest showman po prostu, gość, który jest na pierwszym planie. Mam nadzieję, że uda mi się w spektaklu też troszeczkę przemycić to, dlaczego on taki jest – to tak powiem z punktu tego właśnie widzenia.
Beetlejuice
Teatr Syrena, Warszawa
Premiera: 13 września 2025 r.
Muzyka i teksty piosenek: Eddie Perfect
Libretto: Scott Brown i Anthony King
Reżyseria i tłumaczenie: Jacek Mikołajczyk
Kierownictwo muzyczne: Tomasz Filipczak
Choreografia: Barbara Olech
Scenografia: Mariusz Napierała
Kostiumy: Anna Adamek
Reżyseria świateł: Katarzyna Łuszczyk
Przygotowanie wokalne: Paulina Stekla
Reżyseria dźwięku: Jakub Niedźwiedź
Charakteryzacja: Daria Skrzypkowska
Obsada: Maciej Maciejewski / Marcin „Sosna” Sosiński, Aleksandra Rowicka / Julia Totoszko, Małgorzata Majerska / Agnieszka Rose, Marek Grabiniok / Michał Juraszek, Małgorzata Chruściel / Anna Terpiłowska, Michał Konarski / Jacek Pluta, Aleksandra Gotowicka / Paulina Mróz / Żaneta Rus, Beatrycze Łukaszewska / Marta Walesiak-Łabędzka, Albert Osik / Piotr Siejka, Krzysztof Dzwoniarski, Łucja Dobrogowska / Nadia Kędracka / Lena Wiciak oraz zespół: Dominika Łysakowska, Katarzyna Miednik, Paulina Mróz, Adrianna Szyc, Krystian Embradora, Łukasz Kamiński, Karol Ledwosiński, Marcel Zawadzki, Klaudia Duda, Dominik Ochociński